Ostatnie trzy dni to dynamiczne wzrosty cen ropy, napędzane przede wszystkim obawami o rosnące napięcie na linii USA-Iran. Doprowadziło to do dużych zmian na wykresie dziennym ropy Brent. We wtorek wykres przełamał strefę oporu 65,68-66,37 USD, jaką tworzyła 200-dniowa średnia, lokalny szczyt z końca października oraz cenowe maksimum z połowy stycznia. Dodając do tego popytowe sygnały z początku stycznia, czyli m.in. przełamaną linię bessy, wybicie powyżej 50-dniowej średniej i sygnały kupna na większości podstawowych wskaźników, otrzymujemy mocno popytowy obraz sytuacji na rynku ropy. Na tyle mocny, że jest raczej mało prawdopodobne, żeby aktualnie atakowane 50 proc. zniesienie Fibo spadków z okresu czerwiec-grudzień mogło powstrzymać wzrosty. Jest też mało prawdopodobne, żeby skutecznym oporem było lokalne maksimum z września na poziomie 69,83 USD. W tej sytuacji dopiero wielomiesięczna linia bessy, która aktualnie tworzy opór na poziomie 72,80 USD, staje się potencjalnym celem dla wzrostów i pierwszym liczącym się oporem, który styczniowe wzrosty może powstrzymać.